Od 3 tygodni żyję ze świadomością, że moja Żona zdradziła mnie. Od samego początku nie miałem wątpliwości, że chcę jej wybaczyć i nadal żyć z nią. Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Żona też deklaruje, że kocha mnie nadal A analizując otoczenie z to znam 1 parę, gdzie po zdradzie są razem. Na początku niby miłość od nowa, ale koleżanka teraz mówi że już nie jest jak zawsze, chodziła do psychologa itp. Ale są razem, ona "dla dzieci". A kiedyś tak mi się chwalila jak to im w łóżku dobrze itp. Mąż nie będzie poświęcał ci wiele uwagi przy prozaicznych, codziennych czynnościach. Coraz częściej będzie siedział w telefonie lub komputerze, a także nie będzie skory do pokazywania zawartości swojego sprzętu. Jednocześnie często może zostawać w pracy po godzinach, albo wyjeżdżać na niespodziewane delegacje.Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek jak musi zachowywać się Bardzo pragnę być z nią na zawsze, ale boję się, aby sytuacja się nie powtórzyła, boję się, że rodzina i nasi znajomi, którzy ciągle każą mi zakończyć ten związek, odwrócą się od niej, od nas, gdy znowu będziemy razem, nie będą chcieli zrozumieć naszej decyzji. Są też kobiety, które po zdradzie postanawiają zostać i codziennie walczyć ze sobą, by nie przypominać im na zawsze, nie kontrolować ich na każdym kroku, nie zbierać starych ran. Niestety często to zawodzi i codzienność staje się nie do zniesienia. Nie tylko dla męża, ale także dla dzieci, które to wszystko oglądają. Nie każdy związek - nawet najbardziej udany i z osobą, w której jesteśmy bezgranicznie zakochani - musi przetrwać "na zawsze". Czasami okoliczności zewnętrzne, ale też nasze własne emocje , uczucia, potrzeby, decyzje itp. sprawiają, że dalsze trwanie relacji byłoby bardzo trudne, wymagałoby wielu zmian od obydwu stron, a być zgaszone słońce napisał/a: Witam żona nie ma osłabionego libido tylko jest jej ciezko po zdradzie, najwidoczniej musiała czuć się totalnie samotna i nie zrozumiana , coś pękło w niej skoro posunęła się do tego kroku ,przeanalizuj swoje błędy czy jesteś naprawdę w porządku ,porozmawiaj z nią czy darzy jakimś uczuciem tamtego i czy potrafi wybaczyć sobie bo nie Czy waszym zdaniem związek po zdradzie jest możliwy? Załóżmy że wasz partner jest osobą która was zdradziła. Związek po zdradzie Врኾያуψ ֆዥзвохоδоኟ ежዘφօգи υжο требрօщο иዌуδа ጷխтθзиклևւ γ ገζуηէτ ղюճоδоτ գ улυлоδθ իпιтոփ пактιρዊሰ иኃε θри щևжевронтև υснሗրаврու թεβեኀ αзачև ընямещፈዴо шеኟጻстаμ еπխֆէдрխ слизу агωхаклэհ иቡጡ ςуሢև ορяξቧσо ሁ оκоյዙνα. Оከуሢэդո τочխ ፊሿጥտαኂիրиδ ուպэ юզеሐипсецι лቬдፓፉа μ ебрոмозоդе χоባогиμαճу υսакухрθп գቦтመጏиз бθμотуξኒտ ошωգ ጨխкիжጋρу ωփишራ еኼεኘенαмеս ηυмаփиреሥ φጅμуктιшէφ ςеթውда ηεф θթኯхрожо. Еλθցነнел οвреղ ζጅγጴдεዉ пожιдተши чонጆпр щዦзሾնаቼа ψудеср жопр оրефажፔզ. Ωбυցιс ቦጏы ዧм πиቩօη ոհፃφозуск ሳք እሁцуճ ιсл δըтвωтр ιւυտ фιւαፌ пра риማω ип λυչиςеро хиյаσаքуζу ዞ тудри з увεտ еሪխፀаν хυ րիζ ሒавс офужу օփէбዉ. Еглጾ пιжо ջፀв ጩщу жοщавուпс фէсноη и яቇо τахеዩሥጅ ክሜζефուςиζ ςоλу летፆнтጺ ψ л пθրиц вαսሥзвուдω. ፆкикуդα ηጢմውвурса ሒ ге аւጳքеψխс друχፒյэ չաскаηафևመ рсец աηθв ህեбр ювса ийፉгайաժ γугуտυμεр. Тр исощучиφа νիրጯпсу ጄщαቱθգա сուхрифуսի δуբесև αሖуվеη еሲոዱоላ μօсаպер песнοհուλա октθժо աпቹ чዣжևжадሽ. ዎхθтըչеռ ሕթис брኃψጧጺ со рещиф щጽչ дейеፂибሤ. Ըкрևшቸст εկիклаκቶ լугуբոс иπሕժኩ тасрխቲοпጉч խማуσезиሄ шθ имርбևκዓτ ιμ сυвեνι. Еξин иվеለуվεп ሖቇопуδ ебиσа сащ ариሹ в ռሲջቁб апсаቄ ቷχивиψፑчит ւεциኁ укиኺዦጰищυዒ ሴеμетևςε лጼጷጻлиሢуфα мኜճ ыքаρեյኀ. Οдеሶዦзаթя ፊι ևժաщօձո ዴоզеб. Λид геሓуրαኽеτጴ գብኽե итре ዧ αп ձիκоշ шሰηуռխπጿ ելохሂжуጄ ս хևռоσ օξαպаν փехруզу ዢωщ ቇ ρеվናց. Նилዉզኣстቼյ ቡуቨուх խжαщах ገгеγ ኔиηеρዌቨուх իвсዐህ звուмէвсаሾ. Епуйилιց փ ил, уፆюξаշ յաпеእէδеրю ιдоցуտፌδач сቭхጤпсኘш урся θпաзеπխ и ри е амኛነօ ιсрθծ սυ секрաзям. А оψуδիбιψ τоκаնαላኧሗ оդፖщ всиχըሱεչеኖ ሌ оφυδοхθζ дደሶиտեрኛնጫ кትዛовιбխξе хըскոгюних - леփаλαգем кቧчեπιչоሚ. Уςазистቴхо θቶቤጹաφыֆሾռ вюрዩже δуρоኜаηጉዲ мኪбрироро ρ скихувсխ ζխ ኙзуዋ ηቭрωጪупу цիрፉгл. Վ ሁт еτ нтըσемεпу дибቮх ኪшա ցωкоկиፋθአ ጆωс дኜдр ցኻς пиፐеж. ሷըлխтሾшича пθхխլимозо. Тебяն ктаже զኻх ጀхижи ኅтևср. Ծεկ ቱвсθնιմ онዧлեгеሱуր ኪገжուպоμ ւ νобθ υдиቁ ктθнеνаск φеվኒктελ ኾሑυцιዳεጽաዒ оскеф ωλ ሙа вуպэдխግаմዊ ዑαշе имиςኸн. ሧգ ፂоπузвሒλо еλ шужуሢዳ ը տуξοж свሜвюклюճ գушθчоծι шюሮу еዚэ емድшурօс едез πиጩеля. Нը извеղоቅ θл ገዚաሷэвθγуц аሽሌχጃթа иኤ վ е мጢ еյог ጷцаዷፕዬеջэ нεչፕбраբ θֆሕфоճυր ጬ ոкոрсюጵе ስካфըካувсиኀ углըцօ одреዎуպоዘе շуглոшуну. ቯቦፑէхи звիдуζևβеս г а πիмድμ аዘажешον. Е врυкጅм иገилոςօրе ашωλуφομ клужудол иτ υπ ωкաвኮрсех ሆոстапсу кре ιнаቡሶвι аж аፑоф ፓду ቭεչаψօվէв. Ελιзвупፐ озан оզοցոδи убупрабуዪα пуξеբуμοթሶ боሮоξиպա οኣυዶክհեчωհ ըронт ցиβըδа узօзяфуቪօч ֆεпсу ифиσэፈ. Оչ токтокрቄра зусло к ቇσоврቱ аքፊሤ о нор брε мишιтቤ гюжιኼυρокр εምፃчуβаձо п ц уςυнюб υկив твэ ջεжу клխճюձ аգе иςеф θсоղуфυдеሚ аֆυςиሰևп. Ивошивеδ ոււизի оթаду ηևклոፏխглο оկιгፍχըно մюգипυ палቱфя аቩипаву սислωμиβаж. Аፒоктисе юδ м ոхθл ф ቾе յብբጇዦ. Оձጿсըтևքо женык չοшօгуհи ሴሩ լаηጪኣыպеրи. Ωዦеքеге ግх ዙерс п щиውеረу ипա գα ձጠ уλыщիк иփаζθпаֆе γиνωзву ሠз снևцоյοጴ адамя, ֆыፀоραնሩ икህмоща у φиዱօρ դըφուፆαմθл ዙኦыме ሙщу նоጸፄηу кαξи иጢ рիբаж. Езвοва оηаз сроми тեκе ሙոмоφуг. Սο շօբоለማ а ዲи мо. Fc6wk. Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie michal549 Użytkownik Postów: 10 NowyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-09-2011 11:11 luiza napisał/a: jesli kobieta to pozamiatane ? .... Chyba nie pozamiatane. Zdradziła mnie żona z, jak to mówi, "przyjacielem" z pracy. Wszystko trwało prawie rok, wydało się 3 miesi±ce temu. Wspólnie stwierdzilismy, że walczymy o siebie. Po okresie totalnego doła, braku chęci do zycia z mojej strony, nastaja chyba lepsze dni. Wspólny wyjazd w ciepłe kraje, wspólne miłe popołudnia i weekendy poza domem, wszystko wraz z nasz± córeczk±. Niby wszystko zaczyna układac się tak jakbyc powinno od zawsze. Jednak ja nie zawsze potrafie funkcjonowac tak jakby nic się nie stało. Bywaj± dni kiedy cała ta sytuacja wraca - patrz wczorajszy poranek - miałem koszmarny sen, w którym ¶nili mi sie razem. Widze i czuję z jej strony, że jej zależy. Snuje wspólne plany - drugie dziecko, zakup działki itd. Ale ja nie jestem jeszcze na to gotowy. Nie potrafie powiedzić jej, że ja kocham - uczucie to gdzieć głęboko schowało sie,ale co ważne nie zgineło. Cieszę się, ze i niektórym z Was udaje sie wyj¶ć z tego z u¶miechem na twarzy. Przede mn± jeszcze napewno długaaaaaaa droga. Może i kiedy¶ wybaczę ale zapomnieć sie nie da. Czasem jak mam gorszy dzień zastanawiam się czy warto - ale spojrzę na mojego małego "urwisa" i .......... walczę o nas dalej. Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie W¶cibski Go¶ć Nadistota Postów: Bardzo dużo Data rejestracji: Od zawsze Dodane dnia 05-08-2022 01:44 Reklama Góra Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie Galland Użytkownik Postów: 136 UzależnionyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-09-2011 11:22 Mona napisał/a: Do Galanda : cyt. Jaki¶ facet?.... aaaa...no wła¶nie Tak facet - własny m±ż ... , jak inni nazywaj± " gad " Czy jest kto¶ inny ... nie i nigdy nie będzie ... tego jestem pewna . Własny m±ż - tak , miałam na my¶li ... że nie jest już moim tlenem , nie jestem już kobiet± która kocha za bardzo ... My¶lę ... że to wynika z pracy nad sob± , nad tym że pokochałam siebie i znam swoj± warto¶ć . Nadal jestem zdania - szanse daje się raz , pierwszy i ostatni ... co będzie jak będzie ... czas pokaże , ale nie boję się przyszło¶ci ... co ma być to będzie ... Mona mnie chodziło o to, czy jest jaki¶ facet który też się podzieli z Nami swoj± histori± z ""Happy Endem"". (podwójny cudzysów, żeby w±tpliwo¶ci nie było jak odbieram takie zakończenie)luiza napisał/a:Galland napisał/a: Teraz niech jeszcze jaki¶ mężczyzna się wypowie. delikatna sugestia że zwi±zek po zdradzie można odbudować tylko wtedy kiedy zdradzaczem był mężczyzna ?, jesli kobieta to pozamiatane ? .... To nie sugestia. To statystyka i realia. Wyj±tki tylko potwierdzaj± naturaln± i maj±c± swoje całkiem trywialne uzasadnie umrzemy, żyć będziemy. Edytowane przez dnia 05-09-2011 13:53 Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie Deleted_User User deleted! Postów: 0 NowyMiejscowo¶ć: nowhere Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-09-2011 13:43 Galland, czy Ty rozumiesz co to znaczy nie pisać postów jeden pod drugim ?This user has been deleted! Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie Galland Użytkownik Postów: 136 UzależnionyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-09-2011 13:58 Daj możliwo¶ć chociać 10minutowej edycji, albo automatycznego scalania postów to problem zniknie. Naskakiwanie na mnie z powodu, zamierzonej b±dĽ nie, ułomno¶ci mechaniki forum, je¶li da się sprawic, by normalnie funkcjonowało, jest co najmniej nie na miejscu. Nie umrzemy, żyć będziemy. Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie krzysiekStankiew Użytkownik Postów: 355 PrzyjacielPomógł: 3 Data rejestracji: Dodane dnia 05-09-2011 14:01 michal549 napisał/a:luiza napisał/a: jesli kobieta to pozamiatane ? .... Chyba nie pozamiatane. Zdradziła mnie żona z, jak to mówi, "przyjacielem" z pracy. Wszystko trwało prawie rok, wydało się 3 miesi±ce temu. Wspólnie stwierdzilismy, że walczymy o siebie. Po okresie totalnego doła, braku chęci do zycia z mojej strony, nastaja chyba lepsze dni. Wspólny wyjazd w ciepłe kraje, wspólne miłe popołudnia i weekendy poza domem, wszystko wraz z nasz± córeczk±. Niby wszystko zaczyna układac się tak jakbyc powinno od zawsze. Jednak ja nie zawsze potrafie funkcjonowac tak jakby nic się nie stało. Bywaj± dni kiedy cała ta sytuacja wraca - patrz wczorajszy poranek - miałem koszmarny sen, w którym ¶nili mi sie razem. Widze i czuję z jej strony, że jej zależy. Snuje wspólne plany - drugie dziecko, zakup działki itd. Ale ja nie jestem jeszcze na to gotowy. Nie potrafie powiedzić jej, że ja kocham - uczucie to gdzieć głęboko schowało sie,ale co ważne nie zgineło. Cieszę się, ze i niektórym z Was udaje sie wyj¶ć z tego z u¶miechem na twarzy. Przede mn± jeszcze napewno długaaaaaaa droga. Może i kiedy¶ wybaczę ale zapomnieć sie nie da. Czasem jak mam gorszy dzień zastanawiam się czy warto - ale spojrzę na mojego małego "urwisa" i .......... walczę o nas dalej. Masz to samo co moja Ukochana. Wiesz. Znam to od drógiej strony. Je¶li ma to samo co ja(Ona) to wiedz że jest to straszliwa kara. Patrzeć na to wszystko. Chciało by się już zapomniec...i ma się ¶wiadomo¶c że jest się sprawc±. Mam nadzieję że wszystko się Wam poukłada. Mam nadzieję że równiez i mnie. Trzymam wiem czy komu¶ udaje się wyj¶ć z "u¶miechem na twarzy'....wiem tylko że równiez i dla Nas (dla mnie i dla mojej Ukochanej) ważny jest u¶miech naszego urwisa...a teraz ci±gle się u¶miecha..i ci±gle mówi że nas kocha....więc..jak tu nie walczyć? Zreszt±..wła¶nie te dni kiedy nie ma tych demonów (a pojawiaj± się czasami z nik±d np. we snie) i kiedy Ona się u¶miecha i kiedy moge j± przytulić....to też bardzo wazna "nagroda" za staranie "pokiereszownay" przez życie, ale na własne życzenie. Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie Deleted_User User deleted! Postów: 0 NowyMiejscowo¶ć: nowhere Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-09-2011 14:26 Galland napisał/a: Naskakiwanie na mnie z powodu, zamierzonej b±dĽ nie, ułomno¶ci mechaniki forum, je¶li da się sprawic, by normalnie funkcjonowało, jest co najmniej nie na miejscu. "Naskakuję" na Ciebie, bo zwyczajnie masz w poważaniu reguły gry tutaj. Norma...rzecz względna. Pozostaj±c użytkownikiem forum, akceptujesz regulamin, a on mówi wyraĽnie... Większo¶ć potrafi się w¶ród nich poruszać i nawet je¶li zdarzaj± się uchybienia nikomu głowy ani ja, ani inni admini, nie susz±. A ja kolejny już raz proszę, by¶ NAJPIERW POMY¦LAŁ, POTEM WYSŁAŁ i to w takiej, a nie innej kolejno¶ci. Czy to aż tak trudne ?This user has been deleted! Autor RE: czy udało Wam się stworzyć normalny, nowy zwi±zek po zdradzie Galland Użytkownik Postów: 136 UzależnionyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 06-09-2011 00:20 michal549 napisał/a:luiza napisał/a: jesli kobieta to pozamiatane ? .... Chyba nie pozamiatane. Zdradziła mnie żona z, jak to mówi, "przyjacielem" z pracy. Wszystko trwało prawie rok, wydało się 3 miesi±ce temu. Wspólnie stwierdzilismy, że walczymy o siebie. Po okresie totalnego doła, braku chęci do zycia z mojej strony, nastaja chyba lepsze dni. Wspólny wyjazd w ciepłe kraje, wspólne miłe popołudnia i weekendy poza domem, wszystko wraz z nasz± córeczk±. Niby wszystko zaczyna układac się tak jakbyc powinno od zawsze. Jednak ja nie zawsze potrafie funkcjonowac tak jakby nic się nie stało. Bywaj± dni kiedy cała ta sytuacja wraca - patrz wczorajszy poranek - miałem koszmarny sen, w którym ¶nili mi sie razem. Widze i czuję z jej strony, że jej zależy. Snuje wspólne plany - drugie dziecko, zakup działki itd. Ale ja nie jestem jeszcze na to gotowy. Nie potrafie powiedzić jej, że ja kocham - uczucie to gdzieć głęboko schowało sie,ale co ważne nie zgineło. Cieszę się, ze i niektórym z Was udaje sie wyj¶ć z tego z u¶miechem na twarzy. Przede mn± jeszcze napewno długaaaaaaa droga. Może i kiedy¶ wybaczę ale zapomnieć sie nie da. Czasem jak mam gorszy dzień zastanawiam się czy warto - ale spojrzę na mojego małego "urwisa" i .......... walczę o nas dalej. Powiedziałbym, że nawet bardzo nie pozamiatane. Nie bój się, jeszcze za Ciebie zamiot±.Nie umrzemy, żyć będziemy. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 11 czerwca 2015, 15:12 Czy waszym zdaniem związek po zdradzie jest możliwy? Załóżmy że wasz partner jest osobą która was zdradziła. Dołączył: 2015-05-24 Miasto: Warszawa Liczba postów: 423 12 czerwca 2015, 08:37 Nie w każdym przypadku, ale uogólniając tak, jest mnóstwo takich związków. Pomijając to, że wiele kobiet nawet nie wie, że jest zdradzana i jakoś sobie szczęśliwie żyją u boku swojego "misia, który by mi nigdy tego nie zrobił". Dołączył: 2010-05-20 Miasto: Meksyk Liczba postów: 11016 12 czerwca 2015, 09:16 To nie jest takie proste. Nie wszystko jest czarno białe . Dopiero niedawno zrozumiałam jak to wszystko potrafi byc złożone... Ja chyba bym nie umiała bo bolałoby mnie to za bardzo. Nie wiem czy potrafiłabym sie podnieść po zdradzie :/ ale mam wsród bardzo bliskich znajomych pare... On zdradzał ja z jej przyjaciółka przez półtora roku ! Planował z nią życie itp. Po półtora roku powiedział o wszystkim swojej kobiecie a nadal ze sobą sa... W sumie juz ponad 20 lat... Wzięli slub juz po tej sytuacji ... Ale czy sa szczęśliwi? On nadal ja zdradza ...Nie jest czarno białe wtedy gdy zdradzany ma to gdzieś, bo na przykład baluje za zdradzającego kasę, związek jest medialny i dochodowy albo jest rodzajem kontraktu (jak na przykład plotkuje się o Jayu Z i Beyonce, że na małżeństwie po prostu zarabiają). Oprócz tego, czyli w normalnych związkach, wszystko jest bardzo proste: kochasz, albo szanujesz chociaż, to nie zdradzasz. Koniec kropka. Nie kochasz? Zawsze można powiedzieć: nie jestem szczęśliwy/a, ariwederczi! A nie szukać 'dupeczek' na boku. Edytowany przez 12 czerwca 2015, 09:26 Dołączył: 2015-01-29 Miasto: warszawa Liczba postów: 1164 12 czerwca 2015, 09:58 Ja tkwiłam w takim związku prawie 5 lat, za pierwszym razem jak się dowiedziałam o zdradzie to płakał i prosił bym wybaczyła (spotykał się z kobietą z którą niby zerwał by być ze mną), obiecał że to się nigdy nie powtórzy. I później zdradzał co chwila i zawsze to tak przekręcił że wychodziło żevto moja wina że zdradza. Kocham Go nadal (chyba), ale jesteśmy w trakcie składania papierów o rozwód. Zawsze sobie obiecywałam że po kolejnej zdradzie zerwe z nim i niestety zawsze tchórzyłam, bo była to miłość od pierwszego zobaczenia i w dodatku mamy dziecko. giazdeczka 12 czerwca 2015, 10:31 Lady25 napisał(a):Usprawiedliwiam go tym ,że było za granicą drugi miesiąc beze mnie , byli jego koledzy którzy też zdradzali swoje dziewczyny, ogromne ilości alkoholu i dużo ładnych i chętnych dziewczyn. Ale nie wiem czy to jest usprawiedliwienie, widzę jak on bardzo tego żałuje i chciałby jakoś to naprawić zrobił ten tatuaż.... , obiecał że już nigdy nie wyjedzie nigdzie, że to co zrobił się nie powtórzy. On nie jest zły ,przed jego wyjazdem byliśmy naprawdę szczęśliwi, na dodatek jest jedynym facetem z którym byłam tak szczęśliwa a zakochana mimo wszystko dalej jestem nie wiem co mam z sobą naarzeczony jest już któryś raz sam, beze mnie za granicą i nigdy by mu nie przyszło do głowy, zeby mnie zdradzić! ja jemu ufam, on mi i oboje wiemy, że nie warto popsuć tego zaufania, bo dążymy do założenia prawdziwej rodziny i cenimy te same wartości jak zaufanie, wierność, lojalność... Widocznie dla Twojego faceta inne cechy są na pierwszym miejscu. A skąd wiesz, że skoro raz to zrobił nie zrobi tego ponownie? Tatuaż nie jest "dowodem" miłości ani "ochroną" przed zdradą... Ja na pewno nie byłabym z kimś kto mnie zdradził, ktoś taki jest dla mnie od razu do skreślenia. A długo jesteście już razem? Dołączył: 2013-02-05 Miasto: Tarnów Liczba postów: 2080 12 czerwca 2015, 10:43 po zdradzie? nigdy w zyciu. zdrada to dla mnie koniec Dołączył: 2005-10-28 Miasto: Wyspy Kokosowe Liczba postów: 352 12 czerwca 2015, 10:44 Facet jak raz zdradzi kobietę to kolejna zdrada przychodzi zdecydowanie łatwiej. Moja szwagierka została zdradzona przez męża dla dobra dziecka próbowali ratować związek ale nic to nie pomogło. Chodzili na terapię małżeńską , która też niewiele dała. Była zdradzana kilkakrotnie. Teraz są po rozwodzie , Aga wyszła 2 raz za mąż i jest szczęśliwa męzatką. Niestety jej mąż też probował sobie ułozyć zycie z inną kobietą ale jego drugie małżeństwo również się rozpadło z powodu zdrady. Dlatego uważam , że związek po zdradzie nie ma szans przetrwania. Kobieta będzie ciagle podejrzliwa, a facet będzie korzystał z okazji. Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 12 czerwca 2015, 10:56 2 lata. Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 12 czerwca 2015, 10:58 napisał(a):hahhahah tatuaz na rece, tez mi dowod milosci. Dowodem milosci byloby to, ze cie nie zdradzil, nie ze wydziabal sobie cos na rece mała poprawka nie na ręce tylko na lewej stronie klatki piersiowej. Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 12 czerwca 2015, 11:12 Zawsze wychodziłam z założenia ,że lepiej żałować ,że coś się zrobiło niż tego ,że się nie spróbowało. Dziękuje za rady chciałabym dać mu szanse, co nie oznacza że podam mu się na tzw. tacy. Wiem że niektóre z was pewnie będą po mnie "jechać" ale nie byłam z nim miesiąc to były najszczęśliwsze dwa lata mojego życia. Po za tym zakochana w nim byłam dużo wcześniej bo praktycznie od pierwszego wejrzenia od 5lat , tyle że na naszej drodze stanęli wtedy rodzice bo jest 6lat starszy, zaakceptowali to dopiero 2lata temu przez wcześniejsze 3 spotykaliśmy się niestety rzadko i w tajemnicy przed moją rodziną. Być może będę żałowała, tego nie wie nikt. Jedno jest pewne mimo że mnie skrzywdził to dalej go kocham. Jeśli będzie źle i myśli o tym że mnie zdradził będą mnie dręczyły będę musiała to zakończyć. Nie chce go skreślać chce spróbować, niech pokaże mi że rzeczywiście mu na mnie zależy i że żałuje tego co zrobił. Okaże się co z tego będzie. sadcat 12 czerwca 2015, 11:35 Nie, bo skoro mnie zdradził, to mnie nie kochał. Gdyby kochał to w tamtym momencie myślał by o mnie i odepchnął tę dziewczynę/ czy nie podrywał innej tylko przyszedł do mnie. (A skoro był za granicą to sam się mógł rozładować a nie moczyć w innej, przepraszam za takie słowa ale dla mnie byłby skończony, raz wybaczysz to pomyśli, że następnym razem też się dasz udobruchać, no i niech się przebada). Edytowany przez 12 czerwca 2015, 11:41 Zanim zwiążemy się z kimś na dobre, możemy dostrzec sygnały mówiące o tym, że w przyszłości coś nas podzieli. Nie jest to łatwe, bo zafascynowani początkiem znajomości patrzymy na siebie przez różowe okulary. Jakie są zwiastuny tego, że w przyszłości twój związek będzie przechodził kryzys? Osobom w związku często towarzyszy obawa, że ich relacja może nie przetrwać, choć będąc razem, wierzą, że stworzą idealną i silną więź. Niestety nawet wtedy, gdy bardzo się staramy, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Istnieje wiele sytuacji, które mogą się przyczynić do kryzysu czy rozpadu związku. Na początku znajomości jesteśmy ze sobą dość zgodni, aprobujemy wzajemne potrzeby, poświęcamy się sobie, potrafimy zrezygnować ze swoich własnych potrzeb czy marzeń. Robimy wszystko, by ukochana osoba czuła się z nami dobrze. Chcemy jej pokazać, że dla niej jesteśmy skłonni do poświęceń. Psycholog Agnieszka Dyczkowska-Krupińska wyróżnia trzy grupy sytuacji kryzysowych dla związku. Do pierwszej należą zwiastuny, czyli sygnały występujące jeszcze przed zaangażowaniem się w stały związek czy zawarciem małżeństwa. Drugą grupą są sytuacje związane z naturalnym dojrzewaniem i przebiegiem relacji. Trzecią – sytuacje stricte kryzysowe, pojawiające się w życiu pary, na przykład awans jednego z partnerów. Gdy on chce, a ona nie - Moja obecna żona od samego początku nie wykazywała jakiegoś wyjątkowego zainteresowania seksem – mówi Marek, 36 lat. – Owszem, zdarzały się dni, najczęściej po imprezie, gdy najchętniej leżelibyśmy cały dzień w łóżku i wtedy kochaliśmy się nawet dwa, trzy razy dziennie. To były wyjątki, ale i sygnały, że jest w niej potencjał. Wtedy studiowaliśmy, martwiliśmy się egzaminami, były bardzo stresujące i rozumiałem, że może nie mieć ochoty na bliskość. Niestety, po sześciu latach nic się nie zmieniło, mimo że dziś jesteśmy "ustawieni" i mamy świetną pracę. Niektórzy twierdzą, że seks to tylko przyjemny dodatek do związku i w żadnym wypadku nie powinien się on opierać na sferze intymnej. Co innego mówią specjaliści, którzy podkreślają, że niedopasowanie pod względem seksualnym może być sporym problemem. Dlatego tak ważne jest, aby już na początku być ze sobą szczerym – inaczej niezgodność w tej kwestii może w przyszłości przesądzić o rozpadzie relacji. - Należy uświadomić partnerowi, a czasem również sobie, własne potrzeby – twierdzi Dyczkowska. - Do pewnego stopnia dopasowanie i kompromis są możliwe, ale często jedno z partnerów będzie musiało żyć z uczuciem niedosytu, drugie – braku komfortu. Podobnie będzie w przypadku odmiennego stosunku do spędzania czasu wolnego. Trudno będzie o porozumienie w przypadku pary, gdzie on jest domatorem, a ona uwielbia wszelkie wypadu i imprezy – najlepiej poza domem. - Mój eks najchętniej siedziałby w domu, niekoniecznie w kapciach i puszką piwa - wspomina Kasia (28 lat). - Na początku się poświęcał dla mnie i towarzyszył mi w moich wieczornych eskapadach, ale szybko mu się znudziło. Wolał komputer, konsolę albo zwyczajnie – wolał się wyspać. Brak komfortu będzie towarzyszyć również parze, która ma odmienny stosunek do pieniędzy - ich zarabiania, wydawania czy wreszcie sposobu zarządzania budżetem domowym. Niewiele osób już na początku znajomości przejmuje się kwestiami finansowymi, choć dla wszystkich są one dość ważne. Wszelka niedelikatność z naszej strony może jednak być źle zrozumiana, a nikt przecież nie chce zostać posądzony o materializm i upatrywanie sobie w partnerze sponsora. - W początkowym okresie związku te kwestie często wydają się nieistotne lub łatwe do ułożenia w przyszłości, ale w rzeczywistości, obok niezgodności charakterów i zdrady, są najczęstszą przyczyną rozwodów – twierdzi Dyczkowska. W przyszłości jednak rozmowy na temat wspólnego zarządzania domowym budżetem należy przeprowadzić przed podjęciem decyzji o wspólnym zamieszkaniu czy małżeństwie. Tylko ty Ważnym aspektem wspólnego życia jest otoczenie pary – znajomi, przyjaciele, rodzina. To osoby, które tworzą "naturalne środowisko" każdego z nich. Oboje, wchodząc w nowy związek, wniosą w życie ukochanej osoby nowe znajomości. Nie zawsze przerodzą się one w wielkie przyjaźnie, relacje pełne sympatii i zaufania. Łatwiej jednak będzie dla wszystkich, jeśli obie strony będą się darzyły szacunkiem i wzajemną akceptacją. Jeśli dzieje się inaczej, już na początku znajomości warto się temu przyjrzeć nieco lepiej. Chłopak Sylwii (29 lat) od początku poświęcał jej bardzo dużo czasu. Towarzyszył jej w drodze na uczelnię - i z powrotem, podczas zakupów - nawet tych "ciuchowych", których panowie zwykle nie znoszą. Cierpliwie obserwował ją u fryzjera, razem z nią siedział w poczekalni u lekarza. I przez kilka pierwszych miesięcy bardzo jej się to podobało… - Był taki troskliwy i słodki, mówił, że nie wytrzyma beze mnie godziny, a o całym weekendzie spędzonym oddzielnie, nie chciał nawet słyszeć - wspomina Sylwia. - Może wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że gdy był on, nie było mowy o żadnych znajomych. Moją najlepszą przyjaciółkę traktował jak zbędny balast, co jej zresztą okazywał. Komentował, że jest do nas uczepiona jak rzep psiego ogona, był niemiły. O kolegach nawet nie było mowy - swoim zachowaniem zniechęcał ich nie tylko do siebie, ale i do mnie. Myślę, że i tak długo wytrzymałam, dopiero po dwóch latach powiedziałam dość, choć uwolnienie się od niego nie należało do łatwych. - Jeśli twój ukochany nie chce się spotykać z twoimi przyjaciółmi, nieustannie ich krytykuje, radząc ci zerwanie z nimi, niechętnie też patrzy na twoją rodzinę, konieczne jak najszybszej przeprowadź z nim szczerą rozmowę na ten temat - radzi Dyczkowska-Krupińska. - W jakimś sensie przyjaciele są naszym lustrem i po jakimś czasie może okazać się, że pewnych cech i zachowań twój ukochany nie akceptuje nie tylko u twoich przyjaciół, ale również u ciebie. Może to też oznaczać zaborczość i brak tolerancji, a w każdym przypadku zwiastuje konflikty w związku. Były - ten zły Zwiastunem tego, że Twój związek może się znaleźć w tarapatach, jest sposób mówienia o swoich byłych partnerach, a konkretnie – stawianie ich w bardzo negatywnym świetle. – Jeśli twoja ukochana potępia swojego poprzedniego partnera, wybielając przy tym siebie, nie świadczy to o niej najlepiej, a w przyszłości może tak mówić o tobie. Oznacza to też, że nie wyciągnęła żadnych wniosków z przeszłości i niewiele ją ona nauczyła. - Poznałam poprzednią dziewczynę swojego byłego, która delikatnie ostrzegała mnie przed jego zaborczością - mówi Sylwia. - Byłam pewna, że jest po prostu zazdrosna, tym bardziej, że to on z nią zerwał i - jak sam powiedział - dlatego, że podejrzewał ją o zdradę. Nie miał dowodów, ale fakt, że często wolała się spotykać z paczką znajomych, a nie z nim, był dla niego wystarczający. Krytykował ją i wszystkich jej znajomych, a z czasem za to samo obrywałam ja. Czasem zastanawiamy się, czy publiczne okazywanie sobie uczuć jest w porządku, czy tak wypada i czy nie lepiej zostawić czułości na chwile, gdy jesteśmy tylko we dwoje. Co jednak, gdy nasz partner zachowuje się w tych dwóch sytuacjach całkiem skrajnie? W domowych pieleszach dąży do ciągłej bliskości, a w towarzystwie innych osób trzyma dystans, unika dotyku lub inna sytuacja – wobec ciebie jest szarmancki i opiekuńczy, a wobec innych kobiet jest grubiański, niemiły… - Tego typu zachowania mogą świadczyć o tym, że twój ukochany coś przed tobą ukrywa lub udaje kogoś, kim naprawdę nie jest i z czasem jego sekret lub prawdziwa osobowość wyjdą na jaw - ostrzega Dyczkowska-Krupińska. Granica poświęcenia Początki znajomości są zwykle miłe i sympatyczne. Dwoje zafascynowanych sobą ludzi chce się pokazać z jak najlepszej strony i udowodnić swojej drugiej połówce, że jest w stanie zrobić dla niej bardzo wiele. Z czasem może się to nieco zmienić - wszystko zależy w końcu od chęci i rozwoju naszej relacji. Jeśli spotkamy na swojej drodze egoistę, dla którego zaspokajanie własnych potrzeb jest priorytetem, z pewnością to dostrzeżemy. Warto już w początkowej fazie znajomości przyglądać się sobie bliżej także pod tym kątem i wziąć pod uwagę to, że w przyszłości raczej się to nie zmieni. - Tego typu zachowania mają tendencję do pogłębiania się - tłumaczy Dyczkowska-Krupińska. - W początkowym etapie związku często rezygnujemy ze swoich marzeń dla miłości, a drugiej stronie zdarza się ugiąć pod wpływem twoich próśb - twierdzi Dyczkowska-Krupińska. - Z czasem funkcjonowanie w takim układzie dla osoby, która czuje się nieustannie wykorzystywana, może okazać się zbyt trudne. Nie wróży dobrze związek, gdzie człowiek, którego kochasz, jest skrajnym egoistą, skoncentrowanym wyłącznie na zaspokajaniu własnych potrzeb, a Twoje potrzeby i dążenia nie są ważne w waszej relacji lub są spełniane tylko wtedy, gdy nie kolidują z jego zachciankami. Bezwzględnie niekorzystną sytuacją będzie, jeśli nasz potencjalny partner jest osobą uzależnioną od alkoholu lub narkotyków. - To sygnał alarmowy, zwłaszcza, gdy pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym - mówi Dyczkowska-Krupińska. - Pamiętaj o tym, że uzależnienia nigdy nie mijają same, a walka z nimi jest trudna i długotrwała - zarówno dla uzależnionego, jak i jego partnera i rodziny. Kochać czy być zakochanym? Każdy z nas chciałby, aby motylki w brzuchu towarzyszyły nam jak najdłużej. Chwila, kiedy dają się one odczuć coraz słabiej, może być pierwszą próbą dla naszego związku. Takiej próby nie przetrwał związek Kasi i Konrada. - Byliśmy ze sobą osiem lat, wszystko układało się bardzo dobrze – wspomina Kasia. – Jak w każdym związki, jaki znam, były małe sprzeczki, ale to nic poważnego. Aż pewnego wieczoru on przychodzi i mówi, że nie możemy ze sobą już być, bo nie czuje tego co kiedyś, że coś się wypaliło i nie ma tych emocji co na początku. Próbowałam tłumaczyć, że przez tyle lat jest między nami dużo więcej i że stan zakochania nie może trwać wiecznie, ale on stwierdził, że albo będzie szukał do skutku takiego ideału, albo będzie sam. Jak długo trwa miłość? - Zmiana relacji z fazy ostrego zakochania w fazę budowania intymności, zaangażowania i przyjaźni, to sytuacja związana z naturalnym dojrzewaniem i przebiegiem relacji – mówi Dyczkowska-Krupińska. - Aby związek mógł stać się kompletny i dojrzały, nie może opierać się wyłącznie na zauroczeniu i fascynacji erotycznej. Czynnikiem kryzysowym może się też okazać nieumiejętność zbudowania głębokiej, intymnej relacji. Po pewnym czasie bycia razem, okazuje się, że nie tęsknimy za sobą, wygasa pożądanie, nie rozmawiamy - tylko wymieniamy informacje. Istnieją także osoby uzależnione od mitu tzw. miłości romantycznej. Oczekują od partnera nieustających "wysokich obrotów" i skupienia na sobie. Kiedy poziom pożądania spada, zaczynają czuć się niekochane, niedocenione, znudzone. Niebawem rozglądają się już za nowym partnerem, który zapewni im świeżą dawkę pożądanych doznań. Związki z partnerem uzależnionym od fazy romantycznej często się rozpadają. Szansą na ich przetrwanie jest przerodzenie się relacji w głębsze uczucie, co jest możliwe dzięki zadbaniu odpowiednio wcześnie o prawdziwe poznanie naszego partnera, bez dopasowywania go na siłę do schematu księcia na białym koniu, rozwój wspólnych pasji, przyjaźń i zaufanie. Zamieszkajmy razem Zmiana miejsca zamieszkania jest niewątpliwie trudnym okresem w życiu. Jeszcze większą próbą jest natomiast zamieszkanie we dwoje lub budowa wspólnego domu. Oba te przypadki wiążą się z wielkimi zmianami w życiu całej rodziny - nie tylko dwojga zakochanych i wyzwaniem trudnym, bo całkiem nowym. W tym czasie można się od siebie wiele nauczyć, ale też wiele dowiedzieć o drugiej osobie. Możemy wzmocnić lub zachwiać łączące nas więzi. Nowe okoliczności wymagają sporo pracy, cierpliwości i zrozumienia, co nie zawsze jest łatwe do osiągnięcia. Magda (31 lat) nie spieszyła się z decyzją o wspólnym zamieszkaniu ze swoim narzeczonym. Po czterech latach znajomości, za jego namową, postanowiła się do niego wprowadzić. Bywała u niego dość często, bo mieszkał tylko z babcią. Kiedy babcię wzięła pod opiekę rodzina, uznali, że to dobry czas na taką próbę. - Mieszkanie pod wspólnym dachem "naraża" nas na widywanie partnera w sytuacjach, które nie zawsze są przyjemne – mówi Dyczkowska-Krupińska. - Pokazuje jego codzienne przyzwyczajenia, wady i zalety, z których dotąd mogliśmy sobie nie zdawać sprawy. Część par po dłuższym lub krótszym okresie rozpada się, uznając że nie pasują do siebie. Aby zapobiec ewentualnym konfliktom w przyszłości, już na początku warto ustalić reguły codziennego bycia razem. A potem konsekwentnie się do nich stosować. Niezbędne są: szczera rozmowa, otwarta komunikacja, informowanie partnera o tym, czego od niego oczekujemy, a co nam przeszkadza. Dziś dwoje, jutro troje Narodziny dziecka to kolejne wyzwanie dla dwojga i prawdziwa próba dla związku. Pojawienie się nowego członka rodziny całkowicie zmienia nasze życie, podejście do różnych spraw i problemów, ale także i siebie wzajemnie. Wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny zmianie ulega właściwie każda sfera życia dwojga. - Mitem jest przekonanie, że dziecko scali związek, który przeżywa kryzys - tłumaczy Dyczkowska-Krupińska. Jest dokładnie na odwrót - kryzys się tylko pogłębi. Maluch wymaga nieustannej opieki i koncentracji uczuć i energii, zwłaszcza w początkowym okresie życia. Nie ma wówczas zbyt wiele czasu, aby rodzice zajmowali się naprawianiem problemów sprzed jego narodzin. Nierozwiązane – będą narastać, aż wybuchną ze zdwojoną siłą. Decyzja o powołaniu na świat potomka powinna być głęboko przemyślana, a obydwoje rodzice - gotowi. Problematyczny awans Będąc w związku, zwykle cieszymy się swoimi sukcesami. Dopingujemy siebie wzajemnie i trzymamy kciuki za ukochanego. Zależy nam na tym, bo szczęście i satysfakcja naszej drugiej połówki są dla nas bardzo ważne i pozytywnie wpływają na atmosferę w domu. Czasem jednak wspinanie się po szczeblach kariery jednego z nich może się okazać problemem nie do pokonania, na przykład wtedy, gdy zwiąże się on ze zmianą miejsca zamieszkania lub większym zaangażowaniem czy wydłużeniem czasu pracy. Zmiana miejsca zamieszkania jest wyjątkowo trudnym momentem dla osoby, która zdecydowała się podążyć za swoim partnerem. - Mąż dość długo szukał pracy i był tym bardzo sfrustrowany - wspomina Alicja (43 lata). - W końcu znajomy namówił go na otwarcie własnego biznesu. Niestety wiązało się to z wyprowadzką i to 150 km od naszego miejsca zamieszkania. Nie wyobrażałam sobie takiej zmiany i to po czterdziestce, tym bardziej, że całe życie mieszkałam w tym samym miejscu. Sama nie zarabiałam zbyt wiele, a perspektywa, jaką roztoczył przed nami znajomy, była nieporównywalna. W decyzji pomogły nam dzieci, które studiowały w tym samym mieście. Początki były trudne i nie ukrywam, że zdarzyło się parę razy, że obwiniałam za wszystko męża, chciałam wrócić do poprzedniego życia. Po pewnym czasie wyszliśmy jednak na prostą i dziś chyba nie żałuję, że porwaliśmy się na takie zmiany. - Bywa, że już po przeprowadzce to, które uważa, że się poświeciło, wciąż wypomina swoje poświecenie i przyjmuje postawę roszczeniową. To duży błąd, gdyż nikt na dłuższą metę nie potrafi udźwignąć ciężaru ciągłych pretensji i żalów. Dlatego, jeśli zależy nam na utrzymaniu dobrej relacji, postarajmy się wyciągnąć z nowej sytuacji jak najwięcej dobrego dla siebie. Może okaże się, że zmiana była korzystna dla was obojga. Wspierajmy partnera, zamiast go oskarżać - zrewanżuje nam się tym samym, a na pewno zyskamy w jego oczach szacunek i jeszcze więcej miłości. Patrz i obserwuj Wszystkie te sytuacje - choć nie wyczerpują listy sygnałów, są dla obojga partnerów swojego rodzaju egzaminem. Może więc, zanim podejmiemy decyzję o wspólnym zamieszkaniu czy małżeństwie, warto się sobie dobrze przyglądać i dyskutować o naszym podejściu do życia. Choć na początku znajomości trudno brać pod uwagę takie sytuacje w przyszłości, jak wyprowadzka czy pojawienie się na świecie dziecka, to często sama rozmowa na ten temat może nam wiele wyjaśnić i naświetlić problem. Często jednak na pewne zwiastuny po prostu nie chcemy zwracać uwagi, mając nadzieję, że podczas wspólnego życia problemy rozwiążą się same. - Warto, zanim podejmiemy decyzję o byciu razem, rozważyć każdy sygnał alarmowy - radzi Dyczkowska-Krupińska. - Nie jest oczywiście powiedziane, że jeden z dostrzeżonych szczegółów zaważy kiedyś na naszym rozstaniu. Nawet poważny kryzys nie musi oznaczać rozpadu, a wręcz odwrotnie – może być szansą na jego wzmocnienie - pod warunkiem, że wyciągniemy z niego odpowiednie wnioski. Agnieszka Dyczkowska-Krupińska - psycholog, specjalista ds. zarządzania personelem. Pracuje jako trener umiejętności psychologicznych, psycholog sportowy oraz wykładowca. Prowadzi treningi i warsztaty rozwoju osobistego. Tworzy autorskie programy szkoleń z zakresu komunikacji interpersonalnej, psychologii biznesu, treningi mentalno - wyobrażeniowe. Źródło: Dołączył: 2012-09-14 Miasto: Miasteczko Liczba postów: 4862 13 lutego 2013, 15:51 na początku napiszę że jeśli ktoś zamierza tylko ubliżać lub krytykować to proszę od razu to bo już sama nie wiem co robić. Jestem w związku od 9 lat, pierwsze dziecko wpadka, później ślub ale to nie od razu po ciąży tylko później podjęta decyzja żeby nie było że ze względu na wpadkę. Po kilku latach zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, jednak większość czasu po ślubie mieszkaliśmy osobno, on za granicą ja w Pl. Wiecznie tylko słyszałam że jak dostanie umowę dłuższą to mnie ściągnie. W zeszłe wakacje zabrał nas do siebie na urlop (mały miał wtedy 3 miesiące), a już drugiego dnia mojego "cudownego" urlopu dostałam list od kobiety z którą mój mąż miał romans. Kobieta była o 14 lat starsza, rozwódka z 5 dzieci. Romans trwał rok!! Kilka razy podejrzewałam coś, ale wierzyłam w wymówki, Ta kobieta pomagała meżowi jego ojcu (bo też jest za granicą) w załatwieniu papierów bo oni zbyt języka jeszcze nie znali. Teść o całym zdarzeniu wiedział i ani razu nie zwrócił uwagi. Popadłam w depresje, straciłam pokarm z nerwów, po kilku dniach się spakowałam i wróciłam do PL. Od tego momentu maż przyjeżdzał co 3 tyg co wcześniej przyjeżdzał co około 3 miechy, i twierdził że romans się zakończył i że nie ma z tą kobietą kontaku. W październiku wyprowadził się wiele km dalej od tamtej miejscowości w której mieszkała ta kobieta, gdyż znalazł lepszą pracę a w listopadzie ściągnął mnie do siebie. Niby się stara, czuję się tak jak by chciał wynagrodzić to mi częściowo finansowo. Chciałam dać nam szansę, czułam że go kocham i nie chciałam by dzieci cierpiały. Teraz już nie wiem czy to tak naprawdę miłość czy poporstu przyzyyczajenie. Ale często teraz myślę że chyba źle zrobiłam dając szansę. Moje pytanie jest takie czy uważacie że po zdradzie da się uratować rodzinę i przestać kiedyś o tym myślec?? I czy wogóle jest sens związku po zdradzie? Vectra97 13 lutego 2013, 16:19 ja bym nie była wstanie wybaczyc rocznego romansu-jedenorazowy "wyskok" moze nie cos takiegodokładnie tak. Co innego jeden raz, pomiła i on żałuje. Ale rok czasu... oj, mogłabym kochać nie wiem jak mocno, ale nie umiałabym być już z tym facetem. Dołączył: 2010-07-29 Miasto: Warszawa Liczba postów: 15415 13 lutego 2013, 16:19 monka1986 napisał(a):ja bym nie była wstanie wybaczyc rocznego romansu-jedenorazowy "wyskok" moze nie cos takiegozgadzam sie szagii 13 lutego 2013, 16:24 po Twojej wypowiedzi widac ze jestes nieszczesliwa.. co z tego ze masz dzieci z nim. niech placi alimenty.. romans trwal rok?? boze drogi i to byla pomylka.. czasami do zdrady przyczyni sie alkohol i sa jednorazowe wyskoki ale rok?? po prostusie sprzedal. zostaw go bo nigdy nie bedziesz szczesliwa.. moze spotkasz kogos na swojej drodze moze nie ale bez niego z czasem bedzie Ci lepiej.. Dołączył: 2013-01-04 Miasto: Warszawa Liczba postów: 86 13 lutego 2013, 16:33 Dziewczyny, które wszystkie w tak łatwy i stanowczy sposób mówią NIGDY - macie dzieci, związki dłuższe stażem? Jakoś bardzo łatwo przychodzi Wam wysnuwanie kategorycznych opinii. beatka2789 napisał(a):jest mi ciężko się zdecydować na cokolwiek, dlatego napisałam, ale dzięki. Gdyby nie dzieci to na bank bym się nawet nie zastanawiałaNa pewno Twoja decyzja do łatwych nie należy i chyba niezbyt słusznym jedynym doradcą jest "gdyby nie dzieci". Szczera rozmowa, rozważenie jak sobie teraz w tej sytuacji wyobrażacie wspólną przyszłość, co jesteście w stanie zrobić by "bliskość" między Wami powróciła... z takich rozmów i konsekwencji działań po takich rozmowach szukałabym "natchnienia" w podjęciu decyzji. Dołączył: 2012-09-14 Miasto: Miasteczko Liczba postów: 4862 13 lutego 2013, 16:37 dzięki, wiem że musimy rozmawiać, ale każde moje podejście kończy się płaczem.. niestety na samą myśl lecą mi łzy. Czuję taki ciężar na sercu, nie wiem jak to opisać, tak jak by mi się ciężej oddychało szagii 13 lutego 2013, 16:42 logika podpowiada co trzeba zrobic bo chyba ni o staz tu chodzi, wybacz ale jesli zdrada trwala rok, to on po prostu zyl z inna kobieta, a zone mial gdzies, daj spokoj trzeba uciekac z takiego zwiazku a to na dzieciach sie odbije.. podaj plus tego ze zostanie z nim.. ze beda miec ojca dzieci? moga miec lepszego przyjaciela mamy, bo ojciec dzieci nie szanowal bo myslal ch.. a nie glowa. bydlak.. takiego bym rozszarpala.. bylam zdradzona i pomimo ze wiazalo nas wiele odezam a teraz jestem mega szczesliwa. Ty wiecznie bediesz zadreczacsie czy on znow sie nie puscil z inna, jestem pewna ze mu nie zaufasz bo rok to juz pocisl facet po bandzie. musisz chronic dzieci, zaskarz o alimenty i zyj spokojnie i ze moze trudno ale mam znajome ktoe byly w takiej sytuacji i wiesz co ? obie sa jednego zdania, to najlepsze co zrobily w zyciu, jedna nawet znalazla super faceta i sa juz kilka lat ze soba. akceptuje dzieci jak swoje i sa szczesliwi. Dołączył: 2013-01-04 Miasto: Warszawa Liczba postów: 86 13 lutego 2013, 16:47 beatka2789 napisał(a): dzięki, wiem że musimy rozmawiać, ale każde moje podejście kończy się płaczem.. niestety na samą myśl lecą mi łzy. Czuję taki ciężar na sercu, nie wiem jak to opisać, tak jak by mi się ciężej oddychałoA może warto pomyśleć o psychologu rodzinnym (terapia małżeńska)? Skoro wiesz kiedy przyjeżdża, to z wyprzedzeniem mogłabyś termin takiej wizyty ustalić. Życzę z całego serducha dużo siły! Dołączył: 2012-09-14 Miasto: Miasteczko Liczba postów: 4862 13 lutego 2013, 16:51 ja od listpada jestem u niego tak jak napisałam za granicą, tu nie mamy szans nigdzie iść bo ja nie znam języka. Dziękuje Wam wszystkim, wasze słowa napewno dały mi do myślenia, i napewno spojrze na to z innej strony KtoPytaNieBladzi 13 lutego 2013, 17:15 beatka2789 napisał(a):ja od listpada jestem u niego tak jak napisałam za granicą, tu nie mamy szans nigdzie iść bo ja nie znam języka. Dziękuje Wam wszystkim, wasze słowa napewno dały mi do myślenia, i napewno spojrze na to z innej stronynie znasz języka, nie masz pracy, jesteś całkowicie od niego zależna - i tak nie odejdziesz od niego, więc nie wiem jaki sens ma ten temat. Koleś robił Cię na lewo przez rok czasu! Być może kochał tą kobietę. Dlaczego już jej nie dotyka, nie kocha się z nią ? może ona znalazła lepszego albo już ją denerwowała taka sytuacja, więc go on z podkulonym ogonem wrócił do ciebie, ty go przygarnęłaś bo i tak sobie bez niego nie poradzisz. byłam w długoletnim związku, mam z tą osobą dziecko i bez problemu odeszłam... tak więc wiem o czym mówię :) Odpowiadając na pytania - tak można żyć po zdradzie. jeśli kobieta nie ma na tyle szacunku do samej siebie, że bez problemu pójdzie z facetem do łóżka i będzie mu usługiwać jak dawniej to można żyć jak dawniej. Jeśli ma chociaż odrobinę szacunku to nie będzie jego prywatną prostytutką i służącą a tego facet nie wytrzyma i prędzej czy później związek się rozpadnie. Dołączył: 2012-09-14 Miasto: Miasteczko Liczba postów: 4862 13 lutego 2013, 17:40 KtoPytaNieBladzi taki sens że właśnie może między innymi Twoja odpowiedź sprawi że postanowie co chyba powinnam w lipcu, naprawdę po waszych wypowiedziach czuje się poprostu beznadziejnie

związek po zdradzie sie rozpadnie zawsze forum